
Kuba jest obecnie wyleczony z urazów i oparzeń.
KUBA czeka na nowy dom.
---------------------------
Zanim zechcesz adoptować Kubę:
Pies Kuba, nie jest zwykłym psem do adopcji. Nie jest nawet zwykłym psem do adopcji po tzw. "przejściach". Kuba jest psem specjalnej troski, którego nie można zostawić samego w domu i nie można go też wystawić na podwórko do pilnowania obejścia i domu.
Kuba nie jest udomowiony i przystosowania do odpowiedniego zachowywania się w mieszkaniu, szczególnie gdy nikogo nie ma w domu. Wówczas niszczy i zanieczyszcza dom (wychował się bowiem w kojcu, nie wychodził z niego, załatwiał się pod siebie i nie nauczył się być domownikiem).
Kuba, z uwagi na krótki włos i znaczne obszary skóry pozbawionej sierści, nie nadaje się też do stałego pobytu na dworze, a nawet tylko przez kilka godzin w okresie chłodów. Dodatkowo Kuba nadal wymaga specjalnej diety i ochrony świeżo zabliźnionych obszarów skóry, które są delikatne, cienkie i wrażliwe na urazy.
Dlatego Kuba cały czas przebywa w zawieszeniu adopcyjnym - zdawało się wszystkim, że adopcja się już udała, ale z uwagi na kłopotliwe usposobienie i nawyki Kuby nigdy nie doszło do ostatecznego podpisania umowy adopcyjnej.
Ja sam do niedawna nie miałem wiedzy o problemach z adopcją Kuby, ale mnie te kłopoty wcale nie dziwią i rozumiem Panią Doktor, że nie dała rady zaadoptować Kubę na 100%, mimo, że tyle czasu zapewnia mu opiekę, nie licząc trudnego leczenia.
Z pozoru sprzeczne informacje na temat Kuby są wynikiem działania ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć, że akcja leczenia Kuby już się zakończyła i dlatego Fundacja już dawno temu zaprzestała zbierania pieniędzy na Kubę.
Poza Kubą Fundacja ratuje wiele innych zwierząt i nie ma czasu na kontynuowanie opowieści o Kubie, gdy na pomoc czekają następne zwierzaki i im trzeba poświęcić czas, siły i pieniądze.
---------------------------
Z poważaniem,
Szczepan Kawski
wolontariusz Fundacji Mrunio
Więcej informacji:
http://www.weterynarz-radzi.pl/content/kuba-czeka-na-adopcję
Wyjątkowy obywatel Legnicy szuka domku z ogródkiem
Oto historia Kicaja opowiedziana przez wolontariuszkę Fundacji “Mrunio”, Arletę z Legnicy:

4 letni piesek. Jest bardzo mądry, rozumie wszystko co się do niego mówi. Nadal przebywa w klinice ale czuje się coraz lepiej. Jego historię można przeczytać w zakładce JONEK Z AUTOIMMUNOLOGICZNĄ CHOROBĄ


